Archiwum bloga

środa, 22 sierpnia 2012

Drugi

             Nie pamiętał, którego dnia, gdy Pierre wszedł do pokoju z torbą pełną książek i jedną bagietką oraz masłem orzechowym, zapytał go:
- Kochasz mnie?
             Nie odpowiedział. Zachłanny pocałunek w usta zrobił to za niego.

            Obudził się kilka godzin po południu. Na szczęście była sobota, więc nie musiał iść do pracy. Usiadł na podłodze obok łóżka i rozłożył przed sobą kartonowe pudełko po butach. Pewnego dnia, gdy był już sam, poszedł do fotografa i wywołał wszystkie zdjęcia, które miały jakiś związek z nim. Wszystkie. Wspólne i osobne, dlatego zapełniły całe pudełko.
             Wziął w rękę zdjęcie i przyjrzał się jego twrzy. W górnym roku fotografii widniał palec, pozostawiony przez Willa. Nasunął mu się na obiektyw. Pierre wielokrotnie śmiał się z niego, że nie potrafi robić zdjęć. Mimo to, chłopak uwielbiał tę starą fotkę. Jego ukochany był na niej roześmiany, a czarne ray- bany dodały mu tylko uroku. Zdjęcie zdrobiono tylko dwa tygodnie zanim mu go odebrano. Zanim sam go sobie odebrał.
              Chciał pójść za nim. Ta myśl go jednak przerażała. Pogładził opuszkiem wizerunek zmarłego. Oczy mu się zaszkliły, a kiedy mrugnął, dwie łzy spłynęły po jego policzkach, zostawiając po sobie kryształowe smugi.
             Odłożył pamiątkę i schował twarz w dłoniach. Jego psychika znów zaczęła się sypać.
             Zrobił sobie kanapki - czerstwy chleb z konserwową mielonką wieprzową - oraz herbatę w obtłuczonym kubku, który stanowił gadżet - widniała na nim podobizna Aragorna, bohatera "Władcy pierścieni". Zerknąwszy na podobiznę króla, zrozumiał, że nie może dłużej odwlekać, choć był zapewnie szalony, planu sprzed kilku dni. Że tęsknota jest tylko formą jego samodestrukcji.
             Tak więc znów wsiadł w autobus, główny środek jego lokomocji. I pojechał spotkać się ze swoją rodzicielką, która miała wyjawić mu, czy to, co wymyślił, rzeczywiście ma jakąkolwiek podporę.
              Nie lubił spotykać się z nią. Mówiła rzeczy, których czasami lepiej nie usłyszeć.
              Wszedł na górę po starych, skrzypiących schodach. Znalazł się u boku matki. Chciała go uściskać, ale ten odsunął się, co ona skomentowała krytycznym spojrzeniem w jego kierunku.
- Czy sprzedałaś mieszkanie wuja George'a w Paryżu? - zapytał prosto, bez zbędnych ceregieli.
- Nie.
              Ulga i przerażenie ogarnęły chłopaka jednocześnie. A więc to się działo. Nie było sensu dłużej zwlekać. Musiał jedynie porzucić całe dotychczasowe życie i wyrzec się wszystkiego.
- W takim razie daj klucze, wyprowadzam się.
               Zastygła.
- Zwariowałeś?
- Nie.
              Nadjechało metro, a on do niego wsiadł. Trzymał dłoń w kieszeni, gdzie ściskał dwa kluczyki z kiczowatym breloczkiem. I przez moment odczuł wrażenie, że Pierre przygląda mu się z kąta i unosi w górę kciuk w geście aprobaty. Zawsze chciał jego szczęścia.
             Znów zachciało mu się płakać.

Zapraszam na mojego Twittera: @whitneybabex

6 komentarzy:

  1. Totalnie nie potrafię tego ogarnąć. Totalnie się gubię, jednak... Boże, Łitni, to jest takie... dołujące, no. Wryłaś mi się w psychikę, tak, ze zaraz mózg wypłynie i zniknie. Jakbym w ogóle go miała. I wiesz Ty co? Skoro to jest o gejach, chyba jest...., to ja i tak będę to czytać. Głupia jesteś, bo się mnie boisz. Lol, poważna jesteś? Ja nie gryzę! (połykam w całości) Weny, Łitnej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ucieszyłam, gdy zobaczyłam Twój Nick! Bernard mnie nieźle musiał objechać, gdy z Tobą rozmawiał, nie ma co.

      Usuń
  2. Em... wiesz, są takie blogi, na których ciężko mi napisać komentarz. Twój jest jednym z nich.
    Tym rozdziałem utwierdziłaś mnie tylko w przekonaniu, że będę czytać tę historię. Nie musisz mnie już informować - dodaję bloga do ulubionych i oczywiście do rekomendacji, jest cudowny.
    Cóż mogę tu jeszcze napisać... nie wiem. To wszystko jest takie (tym razem to napiszę) tajemnicze, że odbiera mi mowę. Proszę o jakiś rozdział, jak najszybciej się da :) x

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział przeczytałam wczoraj wieczorem na telefonie, pomimo burzy, musiałam go skończyc :D Ale nie skomentowałam, bo na telefonie piszę się okropnie komentarze, cały czas mi wszystko zjeżdża, gdzieś niechcący dotknę ekranu i sie kasuje przez przypadek więc wstrzymałam się do dzisiaj.
    Rozdział jak najbardziej mi się podoba, dalej utrzymujesz taki tajemniczy nastrój co cieszy mnie jeszcze bardziej, bo ja wspominałam uwielbiam takie opowiadania.
    Ale jak na razie nie mam chyba nic więcej do dodania, bo to początek historii, ale możesz liczyc ode mnie na dłuższy komentarz kiedy akcja się rozwinie ^^
    Buziaki <3
    [destiny-is-death]

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to czytać. Doskonała odskocznia od tego wszystkiego, co mnie otacza, zresztą sama wiesz o czym mówię - opowiadałam. William i Pierre, tak? William pozostawiony samemu sobie. Radzi sobie. Podziwiam go. Próbuje żyć, chociaż jest to ciężkie.
    Teraz to mój ulubiony bohater fikcyjny. Mój komentarz także nie będzie zbyt długi, bo same rozdziały takie nie są. I nie mam się nad czym rozwodzić. :3
    pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. hej, chciałabym cię poprosić o opinię na temat mojego bloga, bardzo liczę się ze zdaniem innych, a więc chciałabym poznać twoje :)
    jeśli blog się spodoba, proszę o zaobserwowanie,
    kiedy dojdziemy do 100 obserwatorów, zorganizuję konkurs, który może się wam spodobać :)
    oczywiście możesz liczyć na to, że się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń